Cinque Terre po włosku znaczy „pięć miejsc”. Jest to dokładnie pięć małych, kolorowych miasteczek osadzonych na zachodnim wybrzeżu Włoch. Miasteczka te są na tyle malownicze, że co roku odwiedza je masa turystów z całego świata – zwłaszcza ze Stanów Zjednoczonych. Zwiedziliśmy Cinque Terre mając do dyspozycji tylko kilka dni, jednak jest to wystarczający czas, ponieważ odległości tu nie należą do szczególnie uciążliwych. Paradoksalnie to nie same miasteczka wzbudziły u nas największy zachwyt.

Na początku warto powiedzieć, że miasteczka w stylu Cinque Terre nie są we Włoszech jakąś specjalną rzadkością – podobne, kolorowe domki można zobaczyć w wielu regionach, np. w Portovenere lub nad jeziorem Como. Jednak całe Cinque Terre to aż pięć takich miasteczek w niewielkiej odległości od siebie tuż nad morzem (co zdecydowanie dodaje im uroku) ale co najważniejsze – są one połączone bardzo atrakcyjnymi szlakami dla piechurów. I właśnie te ścieżki – naszym zdaniem – są tu największą atrakcją.

Na ile czasu tu przyjechać?

Ciężko powiedzieć, u nas były to dwa pełne dni od rana do wieczora. Wydaje się niewiele, jednak jest to czas wystarczający aby zobaczyć wszystkie miasteczka (a nawet o jedno więcej, o czym za chwilę..) plus oczywiście obskoczenie szlaków. Co prawda były to dni dość napięte, więc dla ludzi szukających odpoczynku nieco bardziej biernego lepszym rozwiązaniem będzie 3 lub 4 dni.

Gdzie nocować?

Chyba nie będzie niespodzianki jeśli napiszę, że ceny hoteli i pensjonatów tu nie wyglądają zbyt różowo. Obłożenie jest ogromne, z jakiegoś powodu szczególnie dużo tu turystów zza oceanu, a ci dysponują zazwyczaj trochę grubszym portfelem. Zdecydowana większość turystów nie nocuje jednak w samym Cinque Terre. Zresztą, baza hotelowa w tak małych miasteczkach jest mocno ograniczona. Kilka minut jazdy pociągiem dalej znajduje się dość duże miasto La Spezia. Miasto, które samo w sobie nie ma wielkich walorów turystycznych, ale idealnie nadaje się jako sypialnia pod Cinque Terre. Dlatego przy zameldowaniu do hotelu tu, pani z recepcji od razu mówi nam jak dojechać do Cinque Terre .. zanim powiemy czy w ogóle chcemy tam jechać 🙂

Jak się tu przemieszczać?

Jest wiele opcji. Najwygodniejszą będzie pociąg. Otóż wszystkie pięć miasteczek są ze sobą połączone linią kolejową i każde ma swoją stacje (a są to – po kolei od Południa – Riomaggiore, Manarola, Corniglia, Vernazza oraz Monterosso al Mare). Pociąg porusza się częściowo pod chmurką a częściowo w tunelach a czas dojazdu pomiędzy miasteczkami wynosi jedynie kilka minut. Ta sama trasa kolejowa łączy się również bezpośrednio z miastem La Spezia – ciężko zatem o prostszy sposób komunikacji.

Są też promy dla turystów – reglanie kursują pomiędzy miasteczkami Cinque Terre. Oczywiście cena odpowiednia wyższa, jednak oferują niespotykane widoki z poziomu wody.

Najlepszą jednak opcją są szlaki piesze. Wszystkie pięć miasteczek łączą ścieżki – dzielą się one na „niskie” (te położone najniżej, najkrótsze) oraz „wysokie” (biegnące dalej od wybrzeża, dłuższe oraz bardziej wymagające). Najlepiej posiłkować się oficjalną stroną regionu, gdzie zobaczymy mapkę ze wszystkimi szlakami. Już z niej widać, że niektóre najniższe szlaki – łączące miasta Riomaggiore, Manarola oraz Corniglia – są zamknięte. To z uwagi na powódź, która wydarzyła się tam niedawno i doszczętnie zniszczyła część wybrzeża.

W dalszej części opisu znajdziecie plan wycieczki. Jest to plan dopasowany na dokładnie dwa pełne dni – bo właśnie tyle czasy mieliśmy na przejście całości.

Dzień 1: Portovenere, Riomaggiore, Manarola

Dzień zaczynamy od zwiedzenia miasteczka Portovenere, które nie jest częścią samego Cinque Terre. Najlepiej dojechać tu autobusem (do Portovenere nie dochodzi kolej).  Czas dojazdu z La Spezia to około pół godziny. Z transportem nie będzie żadnego problemu – autobus miejski jeździ co kilkanaście minut.

Najlepiej jest usiąść po lewej stronie autobusu, skąd już będzie można podziwiać widoczki.

Portovenere

Portovenere to bardzo małe miasto turystyczne. Pod względem atrakcyjności wcale nie ustępuje miasteczkom Cinque Terre. Obowiązkowo należy je przejść całe – od uliczek w „centrum” (a w zasadzie to tylko jednej uliczki) aż do starego kościoła (Chiesa di San Pietro) umiejscowionego na skarpie.

Podobne widoki będą nam towarzyszyć w pozostałych miejscach, czyli wąskie, pastelowe ulice często biegnące do góry i na dół. Trudno nawet opisać jak ładnie i kolorowo tu jest.

Znaczna większość turystów chodzi przetartymi szlakami – to znaczy, główna uliczka w centrum aż do kościoła na skarpie. Do tego dochodzi jeszcze mały zamek na wzgórzu, do którego raczej nie warto się fatygować. Co warto jednak zrobić to odbić nieco od głównego szlaku i zobaczyć uliczki, do których turyści rzadziej się wybierają. Te miejsca bardzo często oddadzą jeszcze lepszy klimat Portovenere niż sama główna ulica zatłoczona po brzegi.

Przy kościele znajduje się stary mur. Po jego przekroczeniu możemy odsapnąć od miejskiego zgiełku na kamieniach tuż nad wodą.

Z tego miejsca skorzystaliśmy z niewielkiego promu, który w paręnaście minut dopływa do kolejnego miasta: Riomaggiore. Nie ma możliwości przejścia pieszo.

Riomaggiore

Jest to pierwsze miasteczko Cinque Terre licząc od południa. Dotarliśmy tu promem. Cena jest kilkukrotnie większa niż bilet na pociąg, jednak wrażenia bez porównania! Z wody wyłania się zupełnie inny widok na wybrzeże. A poza tym jest tu przyjemny wiaterek – w sezonie coś praktycznie nieosiągalnego na lądzie.

Ponieważ odległości tu są niewielkie, prom zacumuje nim się obejrzycie. Wszyscy turyści wysiadają i od razu ruszają na eksploracje miasteczka. Na miejscu jest już oczywiście ustawiona kolejka ludzi na rejs powrotny.

Riomaggiore wydaje się o wiele większe niż Portovenere – przynajmniej pod względem liczby kolorowych budynków. Jeśli ktoś lubi buszować w takich miejscach to tutaj się odnajdzie jak ryba w wodzie.

IMG_3419_edited
Uliczki w centrum Riomaggiore
IMG_3431_edited
Malutkie ścieżki po których można wszędzie dojść

„Ciekawą” sprawą jest lokalny mini-cmentarz umiejscowiony na wyniesieniu.

Szlak pieszy Riomaggiore – Manarola

Riomaggiore jest oddalone od kolejnego miasteczka Manarola zaledwie o 1 kilometr w linii prostej. Najbardziej popularna trasa łącząca je to ścieżka zaraz przy nabrzeżu zwana jako 2a. (Via dell’Amore). Niestety jest to trasa już od kilka lat zamknięta po nawałnicy, która częściowo zniszczyła nabrzeże w tym infrastrukturę dla pieszych. Podobno ma być otwarta dopiero w 2021 roku.

Jako najszybszą alternatywę obraliśmy trasę o nazwie 531. Riomaggiore – Manarola (Beccara).

Wygląda spoko na mapie, jednak wystarczy podejść do miejsca gdzie zaczyna się szlak aby nabrać trochę wątpliwości…

IMG_3448_edited
Początek szlaku

Należy wspiąć się pod górkę po widocznych schodach. Nie byłoby w tym żadnej trudności gdyby nie fakt, że temperatura tu spokojnie przekracza 30 stopni. Bez wody w plecaku daleko nie zajdziecie.

IMG_3456_edited
A tak wygląda ścieżka z bliska

Już po kilkunastu minutach robią się naprawdę niesamowite widoki.

s3
Ścieżka jest dość dobrze odgrodzona
sciezka
Nawet gdy skończą się schody, dalej idzie się pod górę 🙂

Mimo niewielkiej odległości trzeba jasno powiedzieć, że jest to trasa dla wytrwałych. Jeśli ktoś słabo się czuje w upale to nie polecam – udar głowy gwarantowany.

IMG_3467_edited
Końcówka trasy, przed nami Manarola
Długość trasy około 1 km (w rzeczywistości wydaje się dużo dalej)
Czas około 1 – 2 h
Stopień trudności bardzo męczące, wymaga kondycji i dużej odporności na upał
Przewyższenie będzie ze 100 metrów
Ekspozycja brak
Z dziećmi? bez szans
Z wózkiem? wykluczone
Widoki jak z bajki

Manarola

Szlak pieszy kończy się tak, że praktycznie wchodzimy od razu w samo centrum miasteczka na jedną z uliczek. Tutaj pierwsze na co człowiek ma ochotę to podejść do jakiegokolwiek stolika w restauracji, chwycić zimnego browara i wypić duszkiem na miejscu. Sama Manarola nie różni się niczym specjalnym od Riomaggiore – są to wszystko podobne miejsca bez jakichś większych atrakcji samych w sobie.

IMG_8215_edited
Manarola z odległości

Dzień 2: Corniglia, Vernazza, Monterosso al Mare

Dzień pierwszy zakończyliśmy w Manarola pomijając szlak Manarola – Corniglia. Mało osób idzie tą ścieżką z kilku powodów – jest długi (ponad 7 km!), męczący i niestety mało ciekawy (cześć trasy wiedzie ulicą dla samochodów). Dzień drugi zaczynamy zatem od razu w Corniglia.

Miasteczko to jest nieco inne od pozostałych. Nie leży bowiem bezpośrednio przy wodzie lecz na wzgórzu, dość wysoko nad poziomem wody. Zatem pierwsze co trzeba zrobić po wysiadce z pociągu to – znowu – wspinaczka. Do przejścia jest „tylko” 382 stopnie (trasa ta nowi nazwę Lardarina).

IMG_3503_edited
Stacja Corniglia

Corniglia jest najmniejszym miasteczkiem ze wszystkich (a raczej wioską) – bardzo kameralną i … „przytulną” jeśli można tak powiedzieć. Obejście jedynej tu uliczki w te i z powrotem zajmie tylko kilka minut.

IMG_3511_edited

IMG_3513_edited
Lokalny ganek
IMG_3532_edited
Takie suszenie to tutaj norma
IMG_3541_edited
Corniglia z oddali

Szlak pieszy Corniglia – Vernazza

Szlak ten nazywa się 2c. Corniglia – Vernazza i jest on niestety płatny. Bilety wstępu kupuje się przy budce zaraz przy jego początku. Bilety te upoważniają nas również na kolejny szlak Vernazza – Monterosso Al Mare.

Do przejścia jest znacznie dłuższa trasa niż poprzednio, ale za to nie ma większych wspinaczek. Ścieżka jest dość ciekawa, przechodzi się przez najróżniejsze przesmyki i szykany. Widok cały czas zapiera dech w piersiach.

s6_edited
Fragment szlaku, w tle Corniglia
IMG_3549_edited
Woda tutaj wygląda nierealnie
Długość trasy prawie 4 km
Czas będzie ze 2 godziny
Stopień trudności upał jest największym problemem
Przewyższenie umiarkowane, nie więcej niż kilkadziesiąt metrów
Ekspozycja brak
Z dziećmi? raczej ciężko
Z wózkiem? nie
Widoki jak poprzednio, bajka

Vernazza

Kolejne – przedostatnie już – miasteczko Vernazza uważane jest za najbardziej atrakcyjne dla oka. Podobnie jak ostatnio, trasa ma swoje zakończenie idealnie w centrum miasta.

Bvern
Końcówka szlaku, po prawej Vernazza

Miasto jest dość ciekawie położone – niejako nad tunelem skalnym, którym można przejść prosto na plaże.

IMG_3591_edited
Tunel pod skałami
IMG_3590_edited
Domki nad tunelem

Szlak pieszy Vernazza – Monterosso al Mare

Był to ostatni szlak do przejścia. Wstęp jest również płatny, a warunki na miejscu bardzo podobne do trasy Corniglia – Vernazza. Na oficjalnej stronie szlak ten nosi nazwę 2d. Vernazza – Monterosso al Mare.

IMG_3599_edited
Początek trasy i widoczek na Vernazze
monte
.. i końcówka, w tle Monterosso Al Mare
Długość trasy prawie 4 km
Czas 2 godziny
Stopień trudności idzie przejść bez wysiłku
Przewyższenie kilkadziesiąt metrów
Ekspozycja brak
Z dziećmi? nie
Z wózkiem? nie
Widoki jak poprzednio, bajka

Monterosso Al Mare

Jest to ostatnie z miasteczek Cinque Terre (najbardziej oddalone na północ). Zdecydowanie najmniej atrakcyjne a to dlatego, że nie przypomina już bajkowej, kolorowej wioski nad wybrzeżem a bardziej „zwykłe” miasteczko włoskie. Jest również największe ze wszystkich więc i jest z czego wybierać jeśli chodzi o sklepy czy restauracje. Tutaj również znajduje się dość duża plaża, więc idealne miejsce na odpoczynek. Niestety w sezonie będzie ona wypełniona do granic możliwości ludzkich.

Wrażenia

Wrażenia jak najbardziej pozytywne. To co zaskakuje tu to fakt, że Cinque Terre nie ogranicza się tylko do małych kolorowych miasteczek, które można obejść w kilka minut … i to by było na tyle. Nigdzie indziej nie widzieliśmy tak atrakcyjnych dla oka miejsc do kąpania – przynajmniej we Włoszech. Tutaj jest pełno małych, ukrytych plaż – nieraz wymagających niezłej przeprawy aby się na nie dostać. Inną ciekawą sprawą są ogromne skały na morzu – w odległości kilku/nastu metrów od brzegu, na które ludzie dopływają i sobie tam urządzają wypoczynek.

skok_edited
Niektóre ze skał są dość wysokie

Osobna sprawa to woda tutaj – przecudna, czysta, turkusowa .. cud miód. Aż ciężko nam wyobrazić sobie lepszą. Do tego wszystkiego rejsy łodziami, jachtami (które można wypożyczyć), rowerki wodne i inne sprzęty pływające – a z tych warto skorzystać, bo widoki z wody są aż nader przednie. No i oczywiście ścieżki piesze, które udało nam się w całości przejść.

Co zjeść

We Włoszech nikt raczej nie powinien być głodny, ale tutaj można polecić konkretnie jedną rzecz. Przy głównych ulicach są często bary z owocami morza. Wygląda to tak: za 12 Euro dostajemy papierowy stożek (w jakim niegdyś u nas sprzedawali frytki). W środku znajduje się porcyjka smażonych krewetek, kalmarów, ośmiorniczek itp. Wszystko świeżutkie, dopiero co wyłowione z morza. Porcja jest na tyle duża, że spokojnie załatwi problem głodu w południe. Smakuje to obłędnie.

Koszty

No właśnie..  niestety Cinque Terre to nie jest jakoś szczególnie tanie miejsce. Za wypad 4 dniowy (wylot z Gdańska samolotem Rynair w poniedziałek, powrót tym samym samolotem w piątek) kosz wyniósł około 2000 złotych. A w to się liczy wszystko, tj: ceny biletów samolotem (do Pizza), cena pociągów Pizza – La Spezia, cena pociągów w samym Cinque Terre, hotel na 3 noce, restauracje, bilety wstępu i inne drobniejsze rzeczy – z tego w samym Cinque Terre były to dwa pełne dni.

W Internecie jest masa zdjęć i filmów o Cinque Terre, jednak mi do gustu przypadł najbardziej filmik na kanale Ricka Steves – polecam!


Jeśli podoba ci się ten blog i chcesz być na bieżąco – koniecznie subskrybuj się!
Podaj swój adres email – na samym dole strony – a zawsze otrzymasz notyfikację o nowych postach.


2 komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s