Stolica Włoch wraz ze stolicą Apostolska zawsze były na naszej topowej liście miejsc do zobaczenia. Nawet więcej – chcieliśmy zobaczyć tu możliwie wszystkie zakamarki jakie tylko się da – gdyby tylko była taka możliwość – ale oczywiście zwykłemu śmiertelnikowi nie jest to dane.

Sam dojazd samochodem do Rzymu już robi wrażenie – mowa o dobrze znanej trasie Innsbruck – Brenner – Bolzano – Trydent. Tuż po przekroczeniu Włoskiej granicy momentalnie robi się cieplejsza temperatura (ciężko to wyjaśnić racjonalnie). Tutaj jazda autostradą absolutnie nie może być nudna – widoki jakie są dawkowane po obu stronach nie pozwolą zasnąć nawet najbardziej leniwemu pasażerowi. Mowa o malutkich, włoskich miasteczkach i wioskach na zboczach pól, winiarniach, zamkach pobudowanych gdzieś na przeróżnych wzgórzach, potokach górskich … i wiele innych. Żaden kilometr tej drogi nie znuży kierowcy. Warto dodać, że nie jest to jedyna możliwa droga do Rzymu. Czasami GPS może wybrać trasę Villach – Udine – Bolonia (w zależności skąd startujemy).

Wjeżdżając do centrum Rzymu naszym oczom powoli ukazuję się architektura niespotykana, coraz to większe pomniki, za każdym zakrętem robiące większe wrażenie. I biada temu kto nie daj Boże akurat musi przejechać naprzeciwko placu Świętego Piotra w Watykanie – niech ma się lepiej na baczności i patrzy prosto na drogę a nie na boki (na podziwianie widoków będzie jeszcze czas). Dojazd do hotelu ugruntuje w człowieku przekonanie, że nie ma sensu tu jeździć samochodem Dlaczego? Bo wygląda to tak, że jadąc spokojnie ulicą wszyscy na około cię wyprzedzają i natychmiast zajeżdżają drogę. Nikt nikogo nie wpuszcza, nie ma tu żadnej uprzejmości. A do tego każdy centymetr wolnej przestrzeni jest od razu wypełniany przez rój niekończących się skuterów, które dosłownie wyjeżdżają jak z pod ziemi aby za sekundę zajechać drogę nic nie świadomemu polskiego kierowcy. A to wszystko na odległość pięciu centymetrów od lusterka – z obu stron jednocześnie rzecz jasna. Po takiej przejażdżce człowiek może tylko marzyć o centrum Warszawy kłębiąc się w myślach ” jak u nas w stolicy się spokojnie jeździ”. Dlatego też po dojeździe do hotelu zostawiamy tu auto na cały czas pobytu i już kombinujemy czy da się wyjechać o piątej rano aby nie mieć powtórki z rozrywki.

No dobrze, w końcu każdemu uda się tu wjechać – w stresie lub nie. Co dalej? Na początku trzeba powiedzieć, że Rzym jest miastem dość dużym. Na tyle dużym, że nie da się go dobrze zobaczyć w jeden dzień (co pewnie nie jest wielką niespodzianką). Niektóre stolice Europy da się co prawda obejść z grubsza w jeden dzień (np. Praga, Berlin, Wiedeń) ale są też takie, które wymagają kilku dni jeśli nie całego tygodnia (Londyn, Paryż). Rzym bardziej przypomina niestety te drugie. Jakby tego było mało, praktycznie w centrum Rzymu znajduje się Watykan – jedyne na świecie państwo w całości zamknięte w mieście. Zwiedzanie samego Watykanu może zająć więcej niż jeden dzień.

To wszystko powoduje, że całe zwiedzanie stolicy Włoch najlepiej sobie spokojnie podzielić na kilka dni. Zdecydowana większość atrakcji Rzymu to znane miejsca historyczne bądź religijne. Nie będę tutaj ich wszystkich wymieniał, bo nie miało by to większego sensu – to możecie sobie zobaczyć na tripadvisor. Poniżej opisałem jeden z możliwych wariantów na zwiedzenie Rzymu z podziałem na poszczególne dni – jest to prawie, że kopia naszej wyprawy do Rzymu z małymi poprawkami 🙂

Dzień 1 – Watykan

Najlepiej chyba zacząć od największej atrakcji tu – jeśli można to tak nazwać – czyli obejścia Watykanu. Muszę przyznać, że wchodząc na Plac Świętego Piotra już mieliśmy małe ciarki na rękach. To miejsce na żywo robi o wiele lepsze wrażanie niż w telewizji.

 

Najważniejsza rzecz: przyjść tu możliwie jak najwcześniej rano. Kolejki ludzi, którzy dość szybko się ustawiają do obejrzenia Bazyliki Świętego Piotra są horrendalne! Najlepiej od razu walić do środka 🙂 – na obejrzenie placu będzie jeszcze czas. Kiedy już będziecie w środku to polecam nie spieszyć się. Najlepiej wszystko obejść bardzo wolnym krokiem, zaglądać gdzie się tylko da. To dlatego, że we wnętrzach bazyliki jest naprawdę sporo do oglądania (nie tylko słynna Pieta). Dużo informacji można znaleźć na wiki. Warto również rozglądać się w górę aby zobaczyć ogrom i skalę tego kościoła pod kątem architektury. Coś co robi duże wrażenie to ogromne sklepianie kopuły.

DSCN3295_edited
Sklepienie kopuły

Zdjęcie nie oddaje ogromu tego miejsca. Tak dużych sklepień nie widzieliśmy praktycznie w żadnym Polskim kościele. Tutaj człowiek czuje się naprawdę malutki (chyba nawet o to chodziło dawnym konstruktorom). Nie tylko nad ale i pod nami jest co oglądać – są tutaj bowiem nekropolie ukryte właśnie pod bazyliką. Jest to atrakcja dodatkowa, na którą wcześniej trzeba się umówić indywidualnie. My nie mieliśmy okazji.

Po zwiedzeniu wnętrz warto wspiąć się … na szczyt kopuły bazyliki. Jest to oczywiście atrakcja dodatkowo płatna, ale warta polecenia! Wejście jest możliwe schodami bądź windą (winda wymaga dodatkowej opłaty). Co jest fajne to to, że podczas wejścia mamy możliwość zobaczenia środka bazyliki z góry – z czegoś co przypomina balkon (niestety nie wiem jak to się fachowo nazywa w żargonie kościelnym). Stąd jeszcze mocniej widać ogrom tego miejsca.

DSCN3297_edited

Wejście na sam szczyt może być odrobinę problematyczne dla osób starszych. Na końcowym odcinku zwężenie i przechylenie schodów jest tak duże, że wisi tu lina, którą można się złapać i wspomóc się co nieco. Sam widok ze szczytu kopuły jest fenomenalny. Doskonale widać cały Rzym wraz z Watykanem.

 

Z tego miejsce można również rzucić okiem na ogrody watykańskie. Ogrody są także dostępne dla zwiedzających (dodatkowa opłata). My akurat nie skorzystaliśmy.

 

Po zejściu można sobie teraz dokładniej obejrzeć sam Plac Świętego Piotra łącznie z kolumnadami po obu stronach. Często są tu również jakieś dodatkowe wystawy, muzea i tym podobne rzeczy. W czasie kiedy my byliśmy miała akurat miejsce wystawa poświęcona Polskiemu papieżowi JP II.

Do tego miejsca wszystkie powyższe atrakcje zajmą grubo ponad połowę dnia (zgodnie z zaleceniem aby nie spieszyć się). Z pewnością do tej godziny każdy już zgłodnieje, a zatem idealna pora na obiad. I tutaj kolejna ważna rzecz: we Włoszech nie warto się spieszyć również podczas obiadu. A to dlatego, że tutejsze restauracje nie tylko zapodają doskonałe wręcz dania tej części świata (pizze, makarony, wina) ale i samo przebywania w nich jest niezwykle relaksujące. Nie ma tu sensu się spieszyć na zasadzie: szybko zjedzmy i chodźmy zwiedzać dalej. Ichnie jedzenie jest po prostu zbyt dobre aby się nie nacieszyć w spokoju. Do tego dochodzą jeszcze doskonałe lody Włoskie (możemy śmiało napisać, że tak dobrych lodów jak we Włoszech nie jedliśmy nigdzie na świecie!). To wszystko powoduje, że cały obiad wraz z jakimś winem a później mały odpoczynek wraz z deserem w postaci właśnie lodów Włoskich zajmie kolejne dwie godziny. Czy jest sens teraz naparzać i próbować w pierwszy dzień jeszcze coś zobaczyć ? No raczej nie. Poza tym trzeba pamiętać, że w sezonie letnim temperatury tutaj są nie do wytrzymania.

Dzień 2 – kolejny raz Watykan

Rzecz, której nie można pominąć – muzea Watykańskie. W każdą ostatnią niedziele miesiąca wstęp jest darmowy. Ja jednak nie liczył bym na ten bonus – co z tego, że jest darmowy skoro będziecie czekać w kolejce nawet i dwie godziny (to wszystko w 30-to stopniowym upale). Jak taka kolejka wygląda możecie zobaczyć TUTAJ. W normalny dzień powinno iść bez czekania pod warunkiem, że będziecie tu wcześnie rano zaraz przed otwarciem. W środku mamy możliwość zobaczenia nie tylko licznych dzieł kościoła ale również wejść do Kaplicy Sykstyńskiej, w której ma miejsce wybór na papieża. Zwiedzenie całego muzeum trwa kilka godzin cały czas poruszając się w potężnym tłumie. Najwięcej ludzi zatrzymuje się właśnie w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie dyżurny ksiądz co kilka minut ucisza tłum.

DSCN3443_edited

DSCN3428_edited
Korytarze Muzeum

Po obejściu wnętrz muzeum kolejny raz ten sam „problem” – na obiadek i co dalej 🙂 Opcji jest od groma, ponieważ wokół atrakcji jest od groma. Z pewnością warto obejść odrobinę Watykan aby zobaczyć jak wielkie mury go otaczają. Dokoła murów są zrobione przejścia dla tutejszych władz kościelnych – poważnie pilnowane przez Gwardie Szwajcarską. W dzisiejszych czasach jest to bardziej atrakcja turystyczna, ale jednak jest to najprawdziwsza, profesjonalna służba i nikt nieupoważniony tu nie wejdzie.

DSCN3280_edited
Brama wjazdowa do Watykanu

Jeśli spacer się nudzi można odwiedzić okoliczny Zamek Anioła lub przejść się do bazyliki Santa Maria in Cosmedin i spróbować wsadzić rękę do Ust Prawdy – dla odważnych 🙂

DSCN3284_edited
Zamek Anioła

Dzień 3 – Ulice, place i atrakcje Rzymu

Rzym zaczynamy zwiedzać dopiero trzeciego dnia pobytu w Rzymie 🙂 Miasto posiada multum atrakcji. Niestety większość z nich to miejsca kultu religijnego lub epickie miejsca historyczne. A zatem nie będą to atrakcje dla dzieci czy jakaś niesamowita rozrywka.

Centrum Rzymu jest dość rozległe. Spacer tutejszymi uliczkami nie ma końca. Same uliczki są dość ładne – typowo Włoskie – ale nie najładniejsze jakie można znaleźć w tym kraju (to znaczy: jest dużo Włoskich miast ładniejszych niż sam Rzym). Oprócz starożytnego Rzymu, najbardziej znane miejsca tutaj to:

Powyższe miejsca to tylko niektóre z punktów, które chętnie odwiedzają turyści. Ale tylko ta niewielka lista jest wystarczająca aby nam zająć dzień od rana do wieczora. Wszystkie one leżą w centrum Rzymu bez konieczności używania komunikacji miejskiej – choć co prawda nie w linii prostej. Jeśli do tego dodamy inne, najróżniejsze uliczki, placyki, pomniki, kościoły, które zobaczymy po drodze i wydadzą się nam ciekawe, zrobi się z tego bardzo długi dzień.

 

Dzień 4 – Rzym starożytny

Oprócz miejsc wymienionych są jeszcze atrakcje „architektoniczne” klasy zerowej, czyli wszystko co mieści się pod pojęciem Rzymu Starożytnego (a konkretniej jego ruiny, które przetrwały do dziś). To dotyczy takich miejsc jak Forum Romanum czy też Koloseum. To ostatnie robi szczególne wrażenie stojąc bardzo blisko pod budowlą – wtedy doskonale widać jak stary jest to budynek. Lista rzeczy do odwiedzenia – w tej kategorii – jest tak duża, że znowu „stracimy” cały dzień.

 

Podsumowanie Rzymu

..Czyli najważniejsze kwestie, zebrałem do przysłowiowej kupy:

  • Rzym jest duży, rozległy i bogaty w atrakcje niczym Paryż. Nie da się go zobaczyć w jeden czy dwa dni
  • Nie warto tu naparzać. Najlepiej spokojnym tempem zwiedzić wszystko zaglądając w każdy zakamarek gdzie się tylko da
  • Nie warto się spieszyć również przy posiłkach – samo siedzenie w restauracjach jest tutaj bardzo przyjemne
  • Watykan sam w sobie ma tyle atrakcji co nie jedno duże miasto
  • W sezonie jest tu gorąco jak diabli
  • Jazda w Rzymie samochodem to coś czego chcielibyście uniknąć
  • Nie będzie żadną przesadą przyjechać tu na cały tydzień – jest to odpowiedni czas aby w miarę dokładnie zobaczyć wiele atrakcji

Ostatnie co byście chcieli robić w Rzymie to wycieczka w stylu turysty Japońskiego. Przykład z pobytu: do pizzerii wpada zorganizowana grupa około 10-ciu Japońców. Raz ciach szybko siadają, od razu dostają gotowe pizze (chyba mieli zamówione wcześniej). Każdy z nich zjada w 5 minut połowę swojej porcji – ledwo się tu nie krztusząc z pośpiechu rzecz jasna – po czym ich przewodnik (również Japoniec) szybko każe wszystkim kończyć – bo nie ma czasu. W trymiga wybiegają „najedzeni” i lecą gdzieś dalej zaliczać kolejne punkty na mapie. Jest to wręcz idealny przykład jak **nie zwiedzać** Rzymu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s