Zaraz za południową granicą z Czechami znajduje się – zupełnie niespodziewanie – super atrakcja, tzw „skalne miasto” (oficjalna nazwa to Adršpašsko-teplické skály). Zwiedziliśmy to miejsce przejazdem – i był to strzał w dziesiątkę.

Miejsce to znajduje się zaskakująco blisko Polski – dojazd z Wrocławia to zaledwie półtorej godziny. Już sama trasa jest bardzo malownicza, a im dalej na południe tym piękniej (choć trzeba przyznać, że aby tu dojechać trzeba się nieźle przewalać przez najróżniejsze wymarłe miasteczka, autostrad w tym rejonie nie znają). Tak wygląda trasa pod sam parking jadąc właśnie z Wrocławia:

Jadąc tu człowiek oczekuje, że powoli dojeżdżając na miejsce będzie widział coraz to śmielsze skały (które w końcu są pocztówką gór stołowych). Tak jest zazwyczaj jadąc w okolice górskie. Jak się okazało – nic bardziej mylnego. Aż prawie do samego parkingu absolutnie nie widać nic – tylko domy, zwykłe pola i jakieś niewielkie wzniesienia, Można przez chwilę zwątpić czy aby na pewno mamy dobry cel na GPS-ie. Dopiero przed samym końcem ukazują nam się obiecane skały 🙂

IMG_6667_edited

Wygląda to trochę dziwnie, aż nienaturalnie. Czemu akurat takie skupowisko pojawia się dokładnie w jednym miejscu – jakby wyrosło tu znienacka i spod ziemi – albo zbudował je człowiek. No widocznie tak ma być.

Przy okazji, trzeba wyjaśnić jedną kwestię: wielu ludzi myli skały Adršpach ze skałami jakie można zobaczyć w Szwajcarii Saksońskiej myśląc, że to to samo miejsce. Dodatkowo można jeszcze znaleźć w Internecie informacje o niejakich skałach Teplickich. To co jest czym ?

  • Skały w Adršpach to rezerwat, który właśnie opisuje
  • Skały Teplickie to również niewielki rezerwat, który znajduję zaraz obok i jest trochę podobny, ale mniej popularny
  • Szwajcaria Saksońska to cały osobny region na południowym wschodzie Niemiec z o wiele bardziej spektakularnymi skałami niż to ma miejsce tu. Opis znajdziecie pod tym linkiem. Region ten również nachodzi na terytorium Czech i też ma swoje atrakcje.

Jak widać od nadmiaru skał można się dorobić bólu głowy. My na razie zostaniemy przy pierwszym z miejsc.

Po wyjściu z parkingu kierujemy się w stronę wejścia, gdzie trzeba kupić bilet. Od razu można wyczuć ogromną liczbę turystów z Polski, którzy liczebnie przewyższają tych z Czech i innych narodowości razem wziętych (w stosunku co najmniej 30 / 1). Autokarów z plakietką PL jest po pachy.

Na dzień dobry jesteśmy karmieni widokami na jeziorko o niesamowitym kolorze.

IMG_3975

Ścieżka tu jest pomyślana wręcz wzorowo. Do przejścia jest pętla o długości około 4 kilometrów, a zatem nie musimy wracać tą samą drogą skąd przyszliśmy co czasami się zdarza. Raczej nie można się zgubić – jest jeden szlak bez problematycznych rozgałęzień. Dodatkowo każdy dostaje mapkę. Cała trasa wygląda mniej więcej tak:

Szlak jest super zaprojektowany – widać, że ktoś to zrobił nie bez przypadku. Na początku trasy skały są niewielkie, spacerek prawdziwie rekreacyjny. Im dalej idziemy, tym widoki stają się bardziej spektakularne – i ta zasada działa na całej długości szlaku. Idąc dalej nie widać, co się ukarzę tuż za rogiem, więc spacer ten nie będzie monotonny mimo, bądź co bądź jednolitej scenerii.

Co ważne to to, że trasa jest bardzo różnorodna. Czasami się idzie po otwartej przestrzeni, czasami pomiędzy skałami, gdzieniegdzie trzeba się wspiąć schodami (nawet dość wysoko).

IMG_6614_edited
Trasa pomiędzy skałami
IMG_6590_edited
„Głowa cukru”

Mniej więcej w połowie dochodzimy do miejsca, gdzie można dodatkowo kupić bilet na krótki rejs tratwą. Rejs odbywa się na bardzo maleńkim jeziorze położonym w dość ukrytym miejscu, do którego dochodzi się takimi oto stromymi schodami:

IMG_6624_edited

Do tratwy wchodzi parędziesiąt osób i trwa on kilkanaście minut. Przepłynięcie nie oferuje absolutnie żadnych widoków, nie ma tu nic do obejrzenia czy podziwiania. Cała frajda polega na tym, że na całej długości rejsu są poukrywane różne artefakty w wodzie i na lądzie, a robota flisaka polega na opowiadaniu o nich w sposób rozweselający uczestników, że tak się wyrażę. Cena za rejs jest bardzo niska – a jest to idealne miejsce na chwilowy relaks pomiędzy kolejnymi zakrętami naszego szlaku.

Na końcu naszego spacerku mamy małą niespodziankę – trzeba przejść przez bardzo wąskie (60 – centymetrowe) przejście pomiędzy skałami. Niektórzy tu muszą iść bokiem tudzież po skosie.

IMG_6669_edited (1)

Co warto wspomnieć o tym miejscu to na pewno fakt, że pomimo jednorodności widoków – by się wydawało – kolejne kilometry trasy nie nudzą się. Gdyby ktoś miał ochotę na więcej – jest dostępne również odbicie na pobliskie skały Teplickie. Nam jednak wystarczyło.

Długość trasy Pętla 4 km
Czas około 3 – 4 godziny wolnym spacerkiem
Stopień trudności wymagające wytrzymałości i kondycji; nie polecam osobom starszym
Przewyższenie dużo schodów na które trzeba się wdrapać
Ekspozycja raczej brak
Z dziećmi? tylko wytrzymałymi
Z wózkiem? pod żadnym pozorem
Widoki tylko skały, ale różnorodne i niekiedy nawet trochę spektakularne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s