Trzy Korony obok spływu Dunajcem (który opisałem w osobnym poście) to największe atrakcje Pienin. Szczyt ten nie jest jakoś szczególnie wysoki – zresztą jak i całe Pieniny.

Słowem wstępu zacznę jednak od małej dygresji. Parę tygodni przed przyjazdem tutaj miałem nieszczęśliwą okazję przeczytać pewien artykuł na jednym z naszych rodzimych portali. Był to „artykuł” właśnie o Trzech Koronach (również i o innych Polskich górach) oraz, jak to redaktor – jeśli można go tak nazwać – opisywał, niefrasobliwych Polskich turystów, którzy rzekomo próbują wejść na Trzy Korony całkowicie nieprzygotowani w odpowiedni sprzęt i odzież. Cóż to za sprzęty i odzież jest aż tak niezbędna – cytuję – aby wejść na ten wydawało by się niemożliwy do zdobycia szczyt. Otóż zdaniem jegomościa są to: odpowiednie, dobrej marki ubrania, obuwie do wspinaczki górskiej (najlepiej to niemieckie, takie za paręset złotych), kijki rodem z Nordic walking i tak dalej – wymieniać można bez końca. Inaczej biada polskiemu Januszowi, który w zwykłych trampkach próbuje tam wejść .. w końcu to są góry!. Jak zatem jest w rzeczywistości ? ..

Trasa

Jest parę sposobów aby dostać się na szczyt Trzech Koron, by the way: celem jest dostanie się na najwyższy ze szczytów Trzech Koron, bo jak widać na zdjęciu to jest ich parę. Tutaj opiszę trasę jaką my wybraliśmy – jest to trasa najszybsza i prawdopodobnie najbardziej popularna. Zaczyna się w miejscowości Sromowce Niżne. Na mapie zaznaczyłem trasę samochodem z Krościenka nad Dunajcem – czyli popularnego miasteczka w Pieninach – do miejsca w Sromowcach gdzie można wygodnie zaparkować samochód na ulicy.

Tutaj, już wysiadając z samochodu trudno nie zauważyć Trzech Koron – będzie to mniej więcej taki widok jak na głównym zdjęciu. Warto też skorzystać z ostatniej okazji, aby zasmakować tutejszego świderka z budy – dalej już nie będzie takich rarytasów 🙂

IMG_5474_edited
Początek trasy

Pierwsza część trasy to dojście szlakiem pieszym (żółtym) do przełęczy Szopka

Powoli wychodząc z miasteczka okolice stają się coraz bardziej urokliwe. Najpierw miniemy (po prawej stronie) schronisko PTTK, gdzie znajduje się restauracja. Jest to świetne miejsce na odpoczynek i zjedzenie obiadu po wspinacze – w trasie powrotnej. Jedzenie nawet przyzwoite w rozsądnej cenie. Idąc dalej drogą przejdziemy przez wąwóz Szopczański – jest to idealne miejsce na pierwszy odpoczynek. Tutaj przepływają małe strumyczki wody – miejsce bardzo urokliwe.

IMG_5502_edited
Wąwóz Szopczański

No dobrze, do tego miejsca droga była relatywnie łatwa bez większych przewyższeń – dalej zaczynają się schody (dosłownie). Wchodzimy powoli w obszar leśny, który idzie pod górę. Im dalej tym jest bardziej stromo. Na początku mamy chociaż okazję iść wzdłuż strumyku, dalej jednak wchodzimy w coraz ciemniejszy las a droga robi się już konkretnie stroma. Tutaj właśnie mamy do czynienia z najbardziej męczącym odcinkiem. Po wyjściu z lasu jeszcze parę metrów pod górkę i dochodzimy w końcu do przełęczy Szopka. Jest to niejako skrzyżowanie paru szlaków, które prowadzą na Trzy Korony. Tutaj mamy do dyspozycji parę ławeczek, gdzie warto zrobić sobie dłuższą przerwę.

Od tego miejsca do celu wyprawy dzieli nas już tylko około 20-to minutowy spacerek.

Idziemy tą trasą aż dojdzie się do budki, w którym siedzi pracownik Pienińskiego Parku Narodowego (swoją drogą, długo zastanawiałem się później w jaki sposób ten człowiek dociera na codzień do swojej „pracy”). Aby iść dalej należy uiścić niewielką opłatę (parę złotych). Następnie zaczyna się taras widokowy o długości około 50-ciu metrów, który prowadzi nas na sam szczyt.

Widok ze szczytu jest mniej więcej taki:

IMG_5497_edited

Tutaj muszę powiedzieć o jednym mankamencie. Otóż, końcówka tarasu, która jest osadzona na najwyższym punkcie góry, jest dość niewielka (powierzchniowo). Nie jest tajemnicą, że każdy chce się zatrzymać, zrobić zdjęcia i chwilę postać. To powoduje, że w sezonie letnim na tarasie tworzą się dość duże korki – nawet na 15 minut czekania. Warto mieć to w głowie przed przyjazdem.

Po całej tej wyprawie – będąc już na dole – zupełnie przypadkowo przypomniało mi się o artykule, o którym wam wspominałem wcześniej. Niestety, żyjemy teraz w dziwnych czasach, gdzie każdy kto chce wyjść na rower musi mieć strój sportowy, kask i migającą latarkę a dzieci nie mogą nawet na sekundę wyjść poza ogrodzony plac zabaw. Podobnie jest z pójściem w góry. Jak widać stopień indoktrynacji społeczeństwa osiągnął zenitu (mam nadzieję, bo gorzej już być nie może). A zatem odpowiadam: nie! ..  nie trzeba mieć żadnego górskiego obuwia aby wejść na taki szczyt jak Trzy Korony, i nie! .. nie potrzebujecie do tego żadnych super strojów, kijków podtrzymujących i innych zbędnych inwentarzów.  Nie wszystkie góry to Himalaje, tutaj da się wejść w zwykłych adidasach. Uprasza się zatem o nie straszenie obywateli górami 🙂

Długość trasy 10 km w obie strony
Czas około 5 godzin wraz z odpoczynkiem
Stopień trudności łatwe, choć odrobinę męczące
Przewyższenie paręset metrów
Ekspozycja niewielka tylko na tarasie widokowym
Z dziećmi? muszą same wchodzić, min. 4 latki
Z wózkiem? wykluczone
Widoki przeciętne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s