Zdjęcie, które widnieje powyżej wykonałem za pomocą kamery GoPro Hero 3 z poziomu wody. Ten obrazek chyba idealnie oddaje widoczki i klimacik jaki panuje na miejscu.

No dobrze, ale co to jest ta Punta Cana? W skrócie – bardzo popularny region turystyczny na Dominikanie. Udało nam się tam wybrać w marcu 2015-tego roku. W tym czasie w Polsce panowała sroga zima. Był to wyjazd typowo wczasowy zorganizowany w pełni przez biuro podróży (przymknij tu oko jeśli jesteś backpacker-em). Dodatkowo mieliśmy okazję zostawić dziecko na tydzień z babcią, a zatem pełen haj lajf! Jedyne co sprawdziliśmy przed wyjazdem to prognozę pogody 🙂 – a zatem będzie to post inny niż pozostałe.

Koszt wyprawy

Za tygodniowe wczasy na Karaiby trzeba było zapłacić około 6 tysięcy złotych za osobę (TUI, all-inclusive, hotel 5*). A zatem jest to około dwukrotnie więcej niż za „podobne” wczasy nieco bliżej np. Grecji czy też na wyspach Kanaryjskich. Z pewnością da się zejść z ceną w dół wybierając gorszy hotel.

Przelot

Wyloty na Dominikanę (i inne podobne kierunki) są możliwe tylko z Warszawy – przynajmniej w chwili, kiedy to piszę. Ponieważ Karaiby są za oceanem Atlantyckim, wylot ma miejsce zazwyczaj w godzinach porannych i trwa w całości podczas dnia. Niestety ostatnimi czasy jakość przelotów samolotami spada, tak też było tu – mało miejsca (mimo 10-cio godzinnego lotu!). Może nie jest tak ciasno jak w Wizzair, ale z pewnością nie jest to jakość jaka była jeszcze 10 – 15 lat temu. Mam tu na myśli oczywiście miejsce na nogi.

A tak przy okazji: na stronie www.seat-pitch.com możecie bardzo łatwo sprawdzić każdą linię lotniczą i każdy lot pod katem ilości miejsca na nogi – pomoże to trochę się przygotować psychicznie

mapa_edited
Chyba znak, że dolatujemy

Zakwaterowanie

Tutaj standardowo – wysiadamy z samolotu, zabieramy bagaże z taśmy i udajemy się do wyznaczonego miejsca gdzie już czeka na nas autokar, który lada chwila zawiezie nas do hotelu. Od razu przy wysiadce z samolotu dostajemy falą ciepłego powietrza prosto w facjatę – szybki reminder, że to już nie Polska.

Hotel i plaża

Nasz wybór padł na hotel Royalton Punta Cana. Jest to potężny hotel z basenami, dostępem do plaży, aquaparkiem oraz kilkunastoma restauracjami. Nikt nie powinien się tu nudzić.

IMG_1368_edited

Porównanie z Europą

No właśnie – sedno tego tematu. Ponieważ byliśmy już na podobnych wczasach w bardziej pobliskich rejonach (np. Bułgarii, wyspach Kanaryjskich czy też Grecji), to można porównać to i tamto. A zatem jak wygląda Dominikana ? Lepiej, gorzej? Nie trzymając dłużej w napięciu od razu powiem, że zdecydowanie lepiej. Co konkretnie nam się podobało (no i co się nie podobało, bo do tego też dojdziemy) zebrałem poniżej. Oczywiście, takie porównanie – po jednym wyjeździe – jest bardzo subiektywne, ale niektóre różnice czuć od pierwszego dnia.

 

Plusy

  • fenomenalna woda na plaży (Ocean Atlantycki). Chyba nikogo nie zaskoczę, że w tym aspekcie Dominikana raczej nie ma sobie równych (przynajmniej jeśli chodzi o kierunki Europejskie). Woda ma kolor turkusowy, jest cieplutka i .. zdecydowanie najlepsza w jakiej mieliśmy okazję się kąpać. Można siedzieć w niej cały dzień.
  • plaża, a konkretniej piasek – biały, mięciutki – na całej długości i szerokości.
  • pogoda (przynajmniej w marcu) – rewelacja. Ciepło, wilgotno .. do późnych godzin nocnych.
  • ogólny klimacik Karaibów, muzyka, ludzie – zdecydowanie na plus.
  • większość turystów to Amerykanie i Kanadyjczycy, a zatem można się dogadać (żadne szprehe zi dojcz.)
  • o wiele lepsze godziny przylotu / odlotu z uwagi na umiejscowienie geograficzne. Przylatujemy na miejsce w środku dnia i odlatujemy w środku dnia (pełen tydzień). Nie ma tu miejsca na jakieś dziwne pobudki w środku nocy i skracanie czasu (co jest już prawie normą dla Grecji czy wysp Kanaryjskich).
  • pewniejsze – wydaje się – hotele. Amerykanie mają chyba większe wymagania, toteż na przylądku Punta Cana absolutnie każdy hotel jest super i raczej nie będzie przykrych niespodzianek.
  • wyśmienite jedzenie (owoce, ryby, jajka … mają doskonałe) – ale przede wszystkim – steki Amerykańskie – jest to coś, co u nas jest trudno dostępne.
  • doskonały czarny rum, który można sobie przywieźć do Polski za rozsądne pieniądze.
  • pewność pogody w takich miesiącach jak luty czy marzec.
IMG_1446_edited.jpeg
Pamiątki z wakacji

Minusy

  • CENA (dwukrotność podobnych wczasów w Europie)
  • długość lotu – praktycznie cały dzień. Powrót – całą noc.
  • tylko z Warszawy
  • drożyzna na miejscu, wszędzie trzeba się targować. Inicjalne ceny są rodem ze Szwajcarii (zwykły breloczek kosztuje 8 dolarów). Ogólnie ceny dla turystów są zawyżone w stosunku do zarobków w tym kraju o rząd wielkości!
  • kiepskie możliwości zwiedzanie wyspy na własną rękę. Transport publiczny nie należy do najlepszych a wypożyczenie samochodu to coś na co tutaj nikt się nie odważy – drogi lokalne mają fatalną sławę.

Czy warto zatem ? – sami rozsądźcie. Ostatecznie był to dla nas chyba najdroższy wypad w życiu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s